-Pełnoletni-

O sobie
Często widuję jeszcze tę drogę,trakt polny
zakrętem,z góry na dół
w wiosenno letni wieczór
bez pośpiechu,w kurzu i śmiechu

Często plecak pakuję do pełna
komory,zamki,przegrody
...zbyt wiele

Aż szwy trzeszczą
pękną zaraz,jak pod batem plecy

Mógłbym tak znów pójść,traktem
w dół,zakrętem
z plecakiem przyjacielem,co niesie zbyt wiele

Tylko wieczór zmatowiał,
i w żadnym pośpiechu donikąd nie zdążę
nawet kurzu na drodze już nie ma

A śmiech?
na bruku przucupnął
na mój powrót czeka

Niech tak czeka...
13
116 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

llukas13 12 lat temu
a może śmiech musi dojrzeć razem z nami, chociaż już nigdy nie rozbrzmi w tym samym kurzu i na tej samej drodze...?? pozdro;-)
Beatrice 12 lat temu
pośpiesz się, niech nie czeka za długo... pozdrawiam :-)
takietam 12 lat temu
cholernie to osobiste więc może uchyl następnym razem rąbka...
DARTANIAN 110 12 lat temu
Wiesz Sebo niewiele wierszy białych mi się podoba, ale twoje są na prawdę dobre, myślę że mogły by być bardziej płynne, ale świetnie przekazujesz nostalgię, zamyślenie i ten zawód z rzeczywistości że ona już nie taka i kroku się nie chce zrobić a dawniej by się i szło i biegło.
Pozdr :-)
monicarose 12 lat temu
bardzo wymowny chociaż dużo w nim smutku...
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie