wybieg wieczorową porą

rozbłysły gwiazdy na brzegach alei
biegnę samotnie i czuję jak grzeznę

ta z lewej z siwą głową
to dziadek Stanisław
po prawej babcia Anna
włosy spuszcza w ciemność

wujek Zdzisław podkręca
kasztanowe wąsy
zerka w stronę Elżbiety
dla nas cioci Lusi

Józef spogląda wszędzie
lecz nie gdzie Joanna
cokolwiek by robiła
patrzy weń jak w obraz

a Wanda i Kazimierz
razem jak latarnia
dokoła snopem światła
straszne sztormy gaszą

nagle w głowie pisk opon
i asfaltu ciemność
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie