poeta lipy i męka

Egzystencjalne
poeta umie się przyznać
do tego czego nie zrobił
to nic że napiętnowane
krzywym spojrzeniem
przez ogół

z marmuru wielbi boginię
ulega zwykłej dziewczynie
żeni się ze śmiertelną
potem
wyprawia tęsknotę

ubiera szalik w błękity
łzawi wzdycha i jęczy
w niedzielny wieczór lipy
gdy kwitną
jak on się męczy
157 odsłon

Komentarze (12)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
ha! zaiste...:) nieszczęście to szczęście..
zyga66 11 lat temu
a wystarczyłoby wyluzować...:p
gizela1 11 lat temu
albo idzie chlać za winkiel..phi
ryty 11 lat temu
Gizelo: nigdzie nie idzie, robi to na miejscu - heyah!
ryty 11 lat temu
Zyga: wyluzować... - w sense dosłownym? :))
ryty 11 lat temu
Helen: nieszczęście to szczęście, a cacanki radość ;)
ryty 11 lat temu
London: co racja to separacja, poz.)
zyga66 11 lat temu
zabiłeś mi ćwieka ;)...w przenośni :p
ryty 11 lat temu
zabiłem w przenośni, czyli nie oddycha, tzn. oddycha, ale bardzo wolno :p
Beatrice 11 lat temu
Tylko bym zmieniła: ''w niedzielny wieczór gdy lipy/ kwitną
jak on się męczy''. W obecnej wersji narzuca się wręcz ''wieczór lipy''. Pozdrawiam ;-)
tomek1972 11 lat temu
tak z innej beczki, Ryty doszedłeś w końcu ?
A
alali 11 lat temu
dobre...:))
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie