Morderca końskich drzew
•
W pole wychodził nim
niebo na wschodzie
ubrało dzienne szaty
patrzał w horyzont
co trochę się potykał
o ludzi co złorzeczyli
o kamień bezduszny cierpliwy
co krok co jęk cokolwiek
aż wreszcie gotów
zatrzymał się i
zbladł
niebo na wschodzie
ubrało dzienne szaty
patrzał w horyzont
co trochę się potykał
o ludzi co złorzeczyli
o kamień bezduszny cierpliwy
co krok co jęk cokolwiek
aż wreszcie gotów
zatrzymał się i
zbladł
każdym dniem potykał aż zbladł
końskie drzew przetrwały 200 lat
a ludzie jak końskie muchy
już tak złowieszczą nie jeden wiek w:)