ucieczka

zagląda z nieba do mego pokoju

słucham bezdusznej mowy wiatru, chwytam

w dłoń kamień, on jedyny ostoją spokoju

spowiada się z bólu noc księżyca blaskiem obmyta



syn marnotrawny ,powrócił z doliny światłości

przeklnij mnie Boże ,zbyt często kłamałem

bo z duchem i z wiatrem swe życie sprzedałem

Pozostał swym każdym odbiciem przeszłości



Zatrułem się jabłkiem, jabłkiem Adama

Straciłem więcej niż Stanisław Farion utracił

Spłonął mój mundur i płonąca strzała

chybiła, ojcze czy być mi wybaczył?
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie