ucieczka
•
zagląda z nieba do mego pokoju
słucham bezdusznej mowy wiatru, chwytam
w dłoń kamień, on jedyny ostoją spokoju
spowiada się z bólu noc księżyca blaskiem obmyta
syn marnotrawny ,powrócił z doliny światłości
przeklnij mnie Boże ,zbyt często kłamałem
bo z duchem i z wiatrem swe życie sprzedałem
Pozostał swym każdym odbiciem przeszłości
Zatrułem się jabłkiem, jabłkiem Adama
Straciłem więcej niż Stanisław Farion utracił
Spłonął mój mundur i płonąca strzała
chybiła, ojcze czy być mi wybaczył?
słucham bezdusznej mowy wiatru, chwytam
w dłoń kamień, on jedyny ostoją spokoju
spowiada się z bólu noc księżyca blaskiem obmyta
syn marnotrawny ,powrócił z doliny światłości
przeklnij mnie Boże ,zbyt często kłamałem
bo z duchem i z wiatrem swe życie sprzedałem
Pozostał swym każdym odbiciem przeszłości
Zatrułem się jabłkiem, jabłkiem Adama
Straciłem więcej niż Stanisław Farion utracił
Spłonął mój mundur i płonąca strzała
chybiła, ojcze czy być mi wybaczył?