Zapisuję to, pełznąc po balkonie

O życiu
Tadeuszowi Stirmerowi, w odpowiedzi na wiersz „Europa”



Właśnie otwarto jarmark
na schodach do bramy starej kamienicy
odarty wreszcie z próżności

Kłócą się o swe stołki pijani anieli

Czują
jak podana w kroplówce z plastiku wódka
sączy strach przed kolejną zimą
wprost w krwiobieg
Wiedzą
trzeba przetrwać mróz
lecz teraz anieli odcinają ostatnie kupony babiego lata
zawieszeni w idiotycznej kłótni
której dali się uwieść do ostatka
Znają się wszak na kupczeniu
na wszystkie znane sposoby
by pół litra chleba połamać między siebie
sprawiedliwie

Od zimnych schodów można dostać wilka
a nie czas jeszcze spotykać się w piekle

Jeśli będą mieć trochę fartu
w swoim zamkniętym ekosystemie
puszki się zgniecie burząc czyjeś jurto
butelki zaniesie i sprzeda
gdzie przyjmą
więc aniołom nie aż tak bardzo wadzi ich upadek

Jarmark ślimaków bez ślimacznic w uszach
śmierdzący uryną Eden żebrzący o grosze
nie uwierzy w aniołów nawrócenie
bo wierzy w pół litra chleba
po polsku przełamanego na pół
choć spóźnialskich zostawiono samym sobie
bez dodatkowego talerza

Nikt ich śladów nie zliczy
nie pogniecie z polską dokładnością

przy upadłych aniołach
szybko nauczysz się nie tęsknić do nieba


Ja też widzę z balkonu ślad wyschniętego śluzu
po moim wczorajszym pełzaniu
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

tomek1972 12 lat temu
oj czy ja wiem, odbieram to przeciwnie
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie