Gonitwa do uskrzydlenia

Wypracowany w pocie czoła wierzchołek z niedomówienia i cierpkiej recenzji
uparte drążenie struktury mojego języka

Koncept recenzji błyszczy pozytywną metafizyką i negatywem znaku
miejscami wręcz do bólu
egzystencjalnym

Uskrzydlone arkusze zdychają śmiercią naturalną
na pohybel tym
co mylą popularność z wartością

Alpinizm w blasku pękającego poranka
( tak mu dopomóż zastępie przychylnych haków )
zakotwicza w symbolu
zalatuje stęchlizną
po raz wtóry przepoczwarzony w magię bilboardu

Kręta ścieżka na stromą ścianę góry Parnas
zimowe wejście najtrudniejszym szlakiem
klucz niedogodności co burzy bliźnim spokój
( recenzent chciałby tak płynąć wiecznie
by niczego nie czuć w nogach )
znać port co uskrzydla
to co jeszcze raz oderwie się od skały

Szczęście opuściło skrzydło
bo pomiędzy
okrakiem
ofiara nie zgadza się na ofiarę
( porządek rozumie po swojemu )

Dobrowolnie
bez łez i dramatycznych gestów
w aurze ceremoniału
gdzie ostrza rytualnych czekanów i linie lin połyskują przerażająco
humanizm wszedł za wysoko
i nie w tym kierunku by postawić na bogów tej góry


Tak mu dopomóż prymacie wyższej idei


Gdzie bogowie mają jeszcze czym oddychać
człowiek ma się gdzie podziać
2
12 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie