Epilog parkingowy

Od siebie
Zaparkowałem chropawy tekst
( miałem przy tym stłuczkę z podświadomością)

Tym samym odebrałem mu odrobinę wiary
w mądrość kierunkowskazów

Teraz formuję okaleczone krawędzie
na gładko
niczym raz na zawsze ustalone miejsce
i układam w garbate sterty jego wolną wolę

Kiedy płonie w piecu
mogę mu ofiarować tylko dym
( może coś znaczy taka lekkomyślność
w drodze przez komin)

od samotności do samotności

Chromy był ten tekst
wszak kiedy mówi się tylko do siebie
pisze się także w bezruchu
(dlatego swobodnie pali się cały
nigdy niedrukowalny almanach moich bękartów)

ten basowy lament głuchoniemoty
wykłócającego się o miejsce na parkingu
jakby miało to coś wspólnego
z jego miejscem na grób

Zupełnie jak w kinie
na czeskim filmie
rząd trzeci
miejsce pięćdziesiąte pierwsze


Dokonało się i poniosło
wskrzesić jakąś nieważną chmurę
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie