Tak znienacka przychodzisz

O życiu
„Tak znienacka przychodzisz”

Nie puka do drzwi, nie patrzy na czas
Czy to jest północ, czy to świt blady?
Czy jesz śniadanie, czy jesteś w pracy?

Przychodzi do Ciebie w postaci kobiety
Pięknej jaśniącej słońca poświaty
Otula Ciebie swym płaszczem błękitu

Nie, nie, zdążyłeś dopić herbaty
Powiedzieć dziękuję, przeprosić za czyny
Zabiera Ciebie do swego lądu, krainy

Tam patrzysz na wszystko niestety już z góry
Tak moi drodzy czas stanął, nie płynie
Nie dopiłeś herbaty, nie skończyłeś rozmowy

Pozostał żal i smutek niedoli tych, co zostali
Tu właśnie na dole, a Ona skradła Twe
Serce i umysł, poszedłeś za nią, Twój los umilkł.

Nie martwisz się już, co o Tobie mówią
Nie martwisz się już, co w pracy, co z Tobą
Tu jesteś szczęśliwy, tu jesteś radosny

Tak znienacka przychodzi
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie