koszmar który trwa

w kołysce z piór

ułożone moje ciało

dotykany językami wiatru



beztrosko mijał czas

życie płyneło powoli

bez fal obowiązków



lecz nagle wezbrał wiatr

niebo przykryły czarne chmury

kołyska sie rozpadła



nadciagła burza

to dorosłość synu

musisz stawić jej czoła



jestem nieprzygotowany

zgine pozostawiony sam sobie

los wystawił mnie na pewną śmierć
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie