oczy
•
błyszczące szmaragdy klejnotem bogatym
świecąc nadzieją i wpatrzone w przyszłość
śmiejąc się naiwnie do siebie i w węgiel
nieraz skazane na próbę przetrwania
drżące powieki w matni czarnych spojrzeń
w nocy pierwszej lecz nieostatniej
jak w lekkim amoku kiedy pijak
nie dosięga wyborowej wódki
bojąc się wyszarpują po kolei rzęsy
wśród głosów chrapiących
jak chwasty niepotrzebne
taniec z szablami kończy się o świcie
wychodzą ludzie pracą zmuszeni
która ich głowy bolące zapłatą kusi
modlą się święci obiecują lepsze życie
rozsypują nadzieje w głuchym niedostatku
kipią złością niechętne mieszczuchy
w niewielkim mieście królowie dumni
unieść się pragną ponad szczyty górskie
przymykają oczy nerwowym tikiem warg
niepotrzebnie
świecąc nadzieją i wpatrzone w przyszłość
śmiejąc się naiwnie do siebie i w węgiel
nieraz skazane na próbę przetrwania
drżące powieki w matni czarnych spojrzeń
w nocy pierwszej lecz nieostatniej
jak w lekkim amoku kiedy pijak
nie dosięga wyborowej wódki
bojąc się wyszarpują po kolei rzęsy
wśród głosów chrapiących
jak chwasty niepotrzebne
taniec z szablami kończy się o świcie
wychodzą ludzie pracą zmuszeni
która ich głowy bolące zapłatą kusi
modlą się święci obiecują lepsze życie
rozsypują nadzieje w głuchym niedostatku
kipią złością niechętne mieszczuchy
w niewielkim mieście królowie dumni
unieść się pragną ponad szczyty górskie
przymykają oczy nerwowym tikiem warg
niepotrzebnie