śpiewając
dużo snów lewituje zmierzchem
zagłusza to czułe śpiewanie
stoję pomnożony przez ludzi
w ich sile usłyszę wołanie
łza w ocean urośnie
wciąż przesącza się z rany
zmyje rozpacz która narosła
zburzyła grzechów grube ściany
w tym pyle wiatr ugrzęźnie
nie jestem przecież tego warty
podaj mi rękę pójdziemy
ograć piekło w nasze karty
zagłusza to czułe śpiewanie
stoję pomnożony przez ludzi
w ich sile usłyszę wołanie
łza w ocean urośnie
wciąż przesącza się z rany
zmyje rozpacz która narosła
zburzyła grzechów grube ściany
w tym pyle wiatr ugrzęźnie
nie jestem przecież tego warty
podaj mi rękę pójdziemy
ograć piekło w nasze karty
podaj mi rękę pójdziemy ograć piekło że świetne to raz że prawie idealne dwa że mi bliskie cokolwiek to znaczy trzy
że to jest tak jakbym czuł że tego dotykam słów... nie umiem jasniej