powtórzenia

rankiem jestem bardziej
ubrany w zamyślenie
rutynowo odpędzam ciszę
niecenzuralnym słowem
czajnik gwiżdże na zmiany
kawa mniej smakuje
wymieszana z szaroburym deszczem
parkuję przy każdej ciepłej myśli
z kostką cukru na języku
przedzieram się przez tłok ulicy
równie głośny co obojętny
na wszystko
14
131 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 13 lat temu
Bardzo dobry wiersz! :) ale nie wpadaj w rutynę powtarzalności... Pozdrawki :)
mkc47 13 lat temu
no raczej nie, wciąż nowe wiatry mną szarpią :))buśka wiosenna
K
kaja-maja 13 lat temu
jestem słowem/smakuję deszczem/na ulicy obojetny na wszystko/ czyż aby? w:)
mkc47 13 lat temu
tłok ulicy jest obojętny ,nie ja :)Maju
DESSA 13 lat temu
w tłumie z reguły jesteśmy anonimowi..ale nie zawsze tłum jest obojętny ..choćby ostatnia tragedia na kolei ..wszystko zależ od punktu widzenia..ja czasem się cieszę ,że jestem niewidoczna ..gdy zamykam się na cały świat.Pozdrawiam Krzysiu cieplutko
artpla 13 lat temu
niech szarpią, nigdy nic nie wiemy na pewno ;)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie