gdybym
był poetą
szukałbym twojej dłoni
cienia ust
z ręki karmił ptaki
niewidoczny dla mamony
leczył oblicza smutku
pochyleniem głowy
żegnał wszystkich
witając wciąż od nowa
każdy szelest wiatru
gdy nim się stałem
potrafię jedynie
marzyć i śnić
szukałbym twojej dłoni
cienia ust
z ręki karmił ptaki
niewidoczny dla mamony
leczył oblicza smutku
pochyleniem głowy
żegnał wszystkich
witając wciąż od nowa
każdy szelest wiatru
gdy nim się stałem
potrafię jedynie
marzyć i śnić