zapach
obcy ludzie jak trawa
porastają bezdroża
codziennością zwyczajną
spacerują po nożach
źdźbła zeschnięte się łamią
burza miesza je z błotem
w ciszy i z honorami
trup się ściele pokotem
ciągle wierzę że warto
żałobne szaty zdzierać
i pięknymi słowami
ślady śmierci zacierać
gdy ku słońcu wyruszam
czując zapach zieleni
na trupach zasuszonych
przyciśniętych do ziemi
porastają bezdroża
codziennością zwyczajną
spacerują po nożach
źdźbła zeschnięte się łamią
burza miesza je z błotem
w ciszy i z honorami
trup się ściele pokotem
ciągle wierzę że warto
żałobne szaty zdzierać
i pięknymi słowami
ślady śmierci zacierać
gdy ku słońcu wyruszam
czując zapach zieleni
na trupach zasuszonych
przyciśniętych do ziemi