w nieznane

Egzystencjalne
a w nieznane zabiorę ze sobą
garść ziemi z brudnego podwórza
jacyś ludzie tak smętnie zawodzą
idąc za mną, choć wznoszą się wzgórza

czy wykrzyczę im słowa pociechy
gdy przybędzie popiołu i rozstań
kto ocali mój orszak kaleki
wśród ochłapów zakurzonych doznań

czy zbroczony w beztroskiej potędze
małpich figli i wrzeszczących chórów
zdołam rozbić, skleconą naprędce
szczelną gardę bezwietrznych pozorów

idąc na dno nie prosić o łaskę
w koło widząc znajome otchłanie
przywdziać starą, wyświechtaną maskę
odpowiedzieć na czyjeś wołanie
4
22 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie