Sen marzenia

O szczęściu
ucieczkom w sen marzenia zaprzeczałem nieraz
by kochać je potajemnie i się przez nie przedzierać
skrzydłami wyobraźni muskać te ścieżki ciemne
ściśniętymi ustami szeptać słowa tajemne

niełatwo w to uwierzyć, ocucić to omdlenie
serią płytkich oddechów ożywić nieistnienie
swej nieistotnej prawdy nietrwałej, zagubionej
powszechnej jak tandeta, drżącej jak świecy płomień

poukładany w stosie zdradziłem swe intencje
gdy spałem snem niewinnym ukryty za zwycięstwem
posłuszny już swym myślom i z czynem w twardej dłoni
lecz byłem wciąż zmęczony musiałem gdzieś się schronić

za witraż woli świata z tą nonszalancja rzewną
w stu konne uniesienie złotym szpalerem biegnąc
w skośne , rzęsiste deszcze jak harfy nieskończone
ktoś dostrzegł że się spalam. przyszedł, ugasił płomień
2
12 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie