Łapacz wiatru

O sobie
śnią uliczne latarnie
zgaszone myślą mglistą
idę w półmrok strudzony
własną apokalipsą

mym kruchym objawieniem
sklejonej z tłem tęsknoty
z dróg - jakże rozstajnych
spóźnione powroty

z myśli karkołomnych
w ślepym owczym pędzie
zadaje morze pytań
wyśnionej legendzie

życia słonej frazie
porywom serca dumie
różnicy zniechęcenia
oraz natchnienia sumie

falom zimna gorąca
poważnych myśli cieniom
pośpiesznej analizie
myślokształtnym deseniom

jestem swoim zwierciadłem
głaszczę góry oddechem
może nisko upadłem
spłoszony śmiechem – grzechem

chwytam się brzytwy i wiatru
łapię oddechy i łączę
gdy zacznę żyć będzie wszystko
czy będzie trwać kiedy skończę
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie