Delirium słońca

Melancholia
A nieważkie słońce powiela pryzmaty
Grzęznąc tak po szyje w nerwicy zachodu
Pożółkłym promieniem cedzi poematy
Upada po równi w pułapki obwodu

Pieści swoje trzewia wnętrzności na polach
Bezbarwnie niewinnych - bez bólu ich drogi
Ciało już niebieskie wychodzi przez gardło
Dno się rozstępuje - ruchome podłogi

Dryfuje nad ranem słoneczną podróżą
Bo niebo i ziemia też mają co chciały
Dla słońca poranne deliria się dłużą
I w słońca owalu swą nagość zastały
5
37 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

jaropasztii 12 lat temu
stanger nie wie o czym jest ten tekst więc nie przejmuj się .pozdro
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie