Sonet

Na moim polu wyrosły kąkole

Stępiały me zmysły kruche wysuszone

A ja nic nie mam na swoją obronę

Schylam się w ciszy - i oczyszczam pole



I tylko czasem we śnie widzę Olę

Tę,której oczy na wieki uśpione

Jak wściekły pływak miotam się i tonę

Lecz już nie skarżę się na swoją dolę



Czy inne oczy uratować chcą mnie?

Czemu na polu błądzę nieprzytomnie

I jak umarły stąpam przez ulice?



Na moim polu kąkole już płoną

Bo mam być siłą Pięknu przeznaczoną

Aby przekroczyć przedwieczne granice
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie