Sonet
•
Na moim polu wyrosły kąkole
Stępiały me zmysły kruche wysuszone
A ja nic nie mam na swoją obronę
Schylam się w ciszy - i oczyszczam pole
I tylko czasem we śnie widzę Olę
Tę,której oczy na wieki uśpione
Jak wściekły pływak miotam się i tonę
Lecz już nie skarżę się na swoją dolę
Czy inne oczy uratować chcą mnie?
Czemu na polu błądzę nieprzytomnie
I jak umarły stąpam przez ulice?
Na moim polu kąkole już płoną
Bo mam być siłą Pięknu przeznaczoną
Aby przekroczyć przedwieczne granice
Stępiały me zmysły kruche wysuszone
A ja nic nie mam na swoją obronę
Schylam się w ciszy - i oczyszczam pole
I tylko czasem we śnie widzę Olę
Tę,której oczy na wieki uśpione
Jak wściekły pływak miotam się i tonę
Lecz już nie skarżę się na swoją dolę
Czy inne oczy uratować chcą mnie?
Czemu na polu błądzę nieprzytomnie
I jak umarły stąpam przez ulice?
Na moim polu kąkole już płoną
Bo mam być siłą Pięknu przeznaczoną
Aby przekroczyć przedwieczne granice