Proszę Pani...
•
tak więc proszę Pani dystans jest zbawienny
a ja mądrzejszy o czas i o przestrzeń
tysiące kilometrów oceany czasu
dopłynąć nie ma czym zamiast wiosła gałąź
Pani wybaczy ja wszystko rozumiem
nie ma się co obrażać i zaciskać pięści
że rzeźbiarz umiera że wszędzie fatalizm
to ciągłe piętno jest Anioła Śmierci
nim Pani nie jest więc czym do cholery?
teraz jest dobrze i przestrzeń bezpieczna
i Pani ponoć metodycznie grzeczna
podobno wokół mieszka wiele kobiet
te których nie ma zupełnie wystarczą
bym mógł się nimi zasłonić jak tarczą
tylko że przed czym przecież nie przed rzeźbą
bo jej już nie ma trudne to zadanie
że rzeźbiarz umarł to nie jest przypadek
a czas pokaże i oddzieli ziarna
i co mam zrobić błogosławię Panią
bo coś się kończy i coś się zaczyna
bo jest czas plonów i jest czas narodzin
bo trzeba przedrzeć się przez taflę godzin
popływać w rzece tak zupełnie nagi
aby zrozumieć i aby usłyszeć
a ja mądrzejszy o czas i o przestrzeń
tysiące kilometrów oceany czasu
dopłynąć nie ma czym zamiast wiosła gałąź
Pani wybaczy ja wszystko rozumiem
nie ma się co obrażać i zaciskać pięści
że rzeźbiarz umiera że wszędzie fatalizm
to ciągłe piętno jest Anioła Śmierci
nim Pani nie jest więc czym do cholery?
teraz jest dobrze i przestrzeń bezpieczna
i Pani ponoć metodycznie grzeczna
podobno wokół mieszka wiele kobiet
te których nie ma zupełnie wystarczą
bym mógł się nimi zasłonić jak tarczą
tylko że przed czym przecież nie przed rzeźbą
bo jej już nie ma trudne to zadanie
że rzeźbiarz umarł to nie jest przypadek
a czas pokaże i oddzieli ziarna
i co mam zrobić błogosławię Panią
bo coś się kończy i coś się zaczyna
bo jest czas plonów i jest czas narodzin
bo trzeba przedrzeć się przez taflę godzin
popływać w rzece tak zupełnie nagi
aby zrozumieć i aby usłyszeć