Poznań-Kopanina

Gdzie indziej płyną rzeki i strumienie

Tu surowa czerń torów nie znosząca sprzeciwu

Ciemna twarda droga zapach smoły mróz

Chrzęści pod stopami Gdziieś w oddali Szachta

Jezioro samobójców-tuż przy mnie-

Siedmiomilowe buty Taty.Zimno.

Na bocznicy brązowe wagony wypełnione węglem

Pustka.i moje oczy cierpią bez metafor

Bo mit to za mało choć piękny i dziecięcy



To stąd to wzdłuż tej drogi przejdą anioły

Aby dokonać wniebowzięcia{poety?}

Z duszą ciałem grudką węgla w dłoni

I nic już nie boli i znowu jestem dzieckiem

pocigi myśli mkną po torach mózgu!
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie