Poznań-Kopanina
•
Gdzie indziej płyną rzeki i strumienie
Tu surowa czerń torów nie znosząca sprzeciwu
Ciemna twarda droga zapach smoły mróz
Chrzęści pod stopami Gdziieś w oddali Szachta
Jezioro samobójców-tuż przy mnie-
Siedmiomilowe buty Taty.Zimno.
Na bocznicy brązowe wagony wypełnione węglem
Pustka.i moje oczy cierpią bez metafor
Bo mit to za mało choć piękny i dziecięcy
To stąd to wzdłuż tej drogi przejdą anioły
Aby dokonać wniebowzięcia{poety?}
Z duszą ciałem grudką węgla w dłoni
I nic już nie boli i znowu jestem dzieckiem
pocigi myśli mkną po torach mózgu!
Tu surowa czerń torów nie znosząca sprzeciwu
Ciemna twarda droga zapach smoły mróz
Chrzęści pod stopami Gdziieś w oddali Szachta
Jezioro samobójców-tuż przy mnie-
Siedmiomilowe buty Taty.Zimno.
Na bocznicy brązowe wagony wypełnione węglem
Pustka.i moje oczy cierpią bez metafor
Bo mit to za mało choć piękny i dziecięcy
To stąd to wzdłuż tej drogi przejdą anioły
Aby dokonać wniebowzięcia{poety?}
Z duszą ciałem grudką węgla w dłoni
I nic już nie boli i znowu jestem dzieckiem
pocigi myśli mkną po torach mózgu!