Paingrave{Intimissimi XX}

XX



Paingrave powoli budziło się ze snu. Na ulicach płonęły już ogniska, w których palono stosy zeschłych liści, i gazety. Wiał zimny wiatr, wydając smutny poświst, który brzmiał niemal jak szum odległego morza.



Wzdłuż alei kasztanowców samotnie spacerowała Velvet.

Ta jesień i to miejsce było przeklęte. Ta jesień i to miejsce były zemstą, niczym więcej tylko kolejną zemstą życia, kolejnym policzkiem wymierzonym w jej piękną twarz , dzisiaj naznaczoną cierpieniem i apatią. Teraz nikt na nią nie patrzył, nie musiała już udawać, otulała się kolczastym drutem swojej rozpaczy, nie było już uśmiechu na pokaz, gier i gierek , masek i maseczek. Zyskała za to zdolność odnajdywania bólu w każdym neuronie ziemi, czuła jęk bruku deptanego twardym obcasem, krzyk płonących liści, rozpacz matki, które zgubiła dziecko...



Każdy przechodzący mężczyzna był dla niej jak wyrzut sumienia. Przed jej zamglonymi łzami oczyma pojawił się obraz taty pochylonego nad nią. „Tatusiu!” – wyciągnęła ręce w swoim widzeniu, ale zaraz poczuła tępe uderzenie, „Tatusiu!” – krzyczała dalej! „Kochaj mnie, nie odchodź, nie bij , pocałuj.” „Tato...” – mówiła dalej głosem dorosłej dziewczyny

„Tato naucz mnie godności , naucz mnie być kobietą, to przez ciebie, to wszystko przez ciebie...” Przed jej oczyma pojawiła się ciemność, z początku malutka niczym plamka, później rozrastająca się stopniowo, niczym ślad atramentu na chusteczce.

W mózgu przesuwały się kolejne obrazy: wesele afroamerykanów, po którym obudziła się pijana do nieprzytomności i zupełnie naga , rzeźbiarz pochylony nad bryłą marmuru, knajpki ,dyskoteki , pulsujące światła- nagle obraz się zmienił...zobaczyła pociąg mknący przed siebie z zawrotną siłą, potem wszystko ucichło.

Pokonując zmęczenie , ruszyła dalej. Opadłe liście szurały o jej gustowne buciki , jakby chciały zasypać jej wszystkie ślady, zabić chociażby wspomnienie po Velvet.



„ Córko ziemi, córko nasza, dlaczego sprzeciwiasz się Ziemi” – szeptały liście

„Dlaczego sprzeciwiasz się liściom ,kwiatom, zbożu , winorośli i drzewom a zwłaszcza temu Drzewu?”

Ale Velvet nie była w stanie ich dosłyszeć. Jej serce przypominało zasuszoną różę - chrzęściło i bolało przy najlżejszym poruszeniu. Velvet zacisnęła zęby by nie krzyczeć.



Wiedziona jakąś ślepą siłą i gnana wiatrem , sama nie wiedząc jak , znalazła się przed kościołem. Weszła do niego , a panujący tam zapach przyprawił ją o mdłości.

Stanęła naprzeciw ołtarza i długo patrzyła na jakiś obraz, który nie mówił jej nic.

Poczuła tylko przenikliwe zimno, które krążyło w ścianach świątyni, zupełnie, jakby płynęła w nich lodowata woda, ścinająca krew w żyłach.

Spojrzała na ludzi siedzących w ławkach. Starzy, pomarszczeni ,przegrani ,niedołężni.

Odwróciła wzrok ze wzgardą i poprawiła włosy, spadające jej na czoło.

Wtem zobaczyła światełko w konfesjonale. Nie namyślając się podeszła do niego i uklęknęła.

Nie wiedziała, co ma mówić, więc wyszeptała tylko cicho.



- Co ze mną będzie?



- Z kim ? – usłyszała głos, który , jak jej się wydawało nie wydobywał się z konfesjonału, chociaż widziała twarz księdza.



- Ze mną. To znaczy dokąd pójdę? – powiedziała nieco głośniej, zdając sobie sprawę z, że było to najbardziej niedorzeczne, co mogła powiedzieć.



- Jak to dokąd? –odpowiedział głos.- Wyrażaj się jaśniej, Ewo.



- Dlaczego nazywasz mnie Ewą? – zdziwiła się Velvet



- Dlatego, że wszyscy jesteśmy jej synami i córkami, i każdy z nas musi zwalczyć ją w sobie. Ewa...pierwsza grzesznica, Ewa, która będzie trwać zawsze i wszędzie, bo jest nieśmiertelna! Chcesz wiedzieć , dokąd pójdziesz po śmierci, tak? – głos odezwał się raz jeszcze





Velvet pokiwała głową, a przed oczyma pojawił jej się naiwny obrazek , w którym kreskówkowy diabeł walczy z kreskówkowym aniołem o jej kreskówkową duszę.



- Wyczuwam strach w tym, co mówisz – odpowiedział Głos- Posłuchaj mnie, nie musisz iść do piekła. Uwierz mi, że nie musisz. Piekło jest w Tobie . Miniaturowe piekło Twojej własnej roboty.



Velvet chciała się spytać o coś jeszcze, ale światełko zgasło i głos nie odezwał się więcej.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie