Morte a Venezia

Poranne blade lustro twarz tak bardzo własna

I hotel tafla morza i słońce i plaża

I nic już się zdarzyło i wszystko się zdarza

Kto pragnie spokoju - spokoju nie zazna



Na dworcach na peronach szaleje choroba

I coś błyszczy krwisto niby skóra chora

I kroki :on już nie wie duch to czy osoba

To skrada się Piękno niczym nocna zmora



I gdy kiedyś zachce zagłębić się w toni

I będzie udawać ,że Głosu nie słyszy

Próżne jego starania bo On go dogoni

Kto pragnie ciszy ten nie zazna ciszy
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie