*** Milenie Guszczyńskiej
•
wożą cię puste tramwaje wożą niosą cię puste tramwaje
ulicą Fredry nigdy nie istniałaś i teraz cię
nie ma tak jest dobrze przetrwałaś bo z
twoich rzęs cudownie długich ucieka umyka
na tę kartkę atrament i pozwala mi pisać
wożą cię puste tramwaje wożą niosą cię różowe tramwaje mych myśli
tam odpoczywasz w grząskości siedzeń białości łydek samotna cicha i
jak zwykle za lekko ubrana jak zwykle ubrana na czarno ale to nie całun
cię okrywa nie to tylko barwa ubioru i czerń włosów tak korespondują to
była cała twoja tajemnica do tego szczypta szczęścia gdy mkniesz jak czarna bilardowa kula ale przecież cię nie ma tak jest lepiej tam w kawiarni czeka na ciebie puste miejsce śnieżny obrus taka śmieszna filiżanka barwy orzechowej albo jak wolisz czekolady rozmiękłej na słońcu
Nie musisz przygotowywać oczu na Mrużenie
Pozwól się w sen ulotnić wiśniowej Milenie
ulicą Fredry nigdy nie istniałaś i teraz cię
nie ma tak jest dobrze przetrwałaś bo z
twoich rzęs cudownie długich ucieka umyka
na tę kartkę atrament i pozwala mi pisać
wożą cię puste tramwaje wożą niosą cię różowe tramwaje mych myśli
tam odpoczywasz w grząskości siedzeń białości łydek samotna cicha i
jak zwykle za lekko ubrana jak zwykle ubrana na czarno ale to nie całun
cię okrywa nie to tylko barwa ubioru i czerń włosów tak korespondują to
była cała twoja tajemnica do tego szczypta szczęścia gdy mkniesz jak czarna bilardowa kula ale przecież cię nie ma tak jest lepiej tam w kawiarni czeka na ciebie puste miejsce śnieżny obrus taka śmieszna filiżanka barwy orzechowej albo jak wolisz czekolady rozmiękłej na słońcu
Nie musisz przygotowywać oczu na Mrużenie
Pozwól się w sen ulotnić wiśniowej Milenie