koncert wiejski{patrząc na obraz Giorgione}

Altana. Zieleń. Klasycyzm wieczoru

Białe tuniki. Wypieszczone ciała

Proste słowa nieskalane moją obecnością

Która i tak nie ma sensu

Która i tak jest niepotrzebna

Ten wiersz jest brzydki wiem

Jak dworzec o poranku



Młodzieńcy dwaj

Powiedzcie że nigdy

Nie było tu tego koncertu

Powiedzcie że jeszcze mam czas

I dopiero przykładacie palce do strun



że czyste są moje oczy i moja skóra

że znaczę coś więcej niż te dwa

Wzgórza strof ze strachem pośrodku
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie