wypiek(ł) i

zatapiam w krąg

moralny lśniący holy łódzkim zębem

jadło jak pokarm

papką wysmaruj

kiedy skruszeję na tyle

że na wbijanym patyczku nie zobaczysz

ciasta



wytapiam z nas sadło

skwiercząc każdą stroną

w słów powijakach

zrasta my się w jednej b(r)yt wannie

nad ciętych przegubach i pod winię tych

w rękawach



staraj się nie myśleć wtedy

łatwiej donosić nie

doskonałości które proszą

i od puszczają



o które prosisz i odbijasz brzegiem

a które na zawsze te raz właśnie (w)płyną
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie