Walc
•
Tak w pustce sal rzesze ludzi rozmaitych,
przymykam ciekawość oka wyobraźni,
gdy wstecznych dni krokiem świat rzeczy przebyty
potokiem szum myśli w kamiennej dżdży łaźni.
Jak kropla łzy w kroplę uderza krwi drżeniem
i krzyku - pisk mowy bezsilnej idei
rozbrzmiewa potęgą, nie budząc nadziei
wspomnienie.
Pamięcią sale w bieli zatopione,
gdy twarze przyjaciół w palecie radości,
marzeniem tchnie każdy milimetr miłości
nieogarnionej.
Tym tańcem - jak jastrząb w przestworzach wciąż tonę
w noc spadam w dzień wznoszę się taktem w nieznane
trzy - czwarte, rytm prosty - poznania korzonek
Wy... skrzydła zszarpane.
przymykam ciekawość oka wyobraźni,
gdy wstecznych dni krokiem świat rzeczy przebyty
potokiem szum myśli w kamiennej dżdży łaźni.
Jak kropla łzy w kroplę uderza krwi drżeniem
i krzyku - pisk mowy bezsilnej idei
rozbrzmiewa potęgą, nie budząc nadziei
wspomnienie.
Pamięcią sale w bieli zatopione,
gdy twarze przyjaciół w palecie radości,
marzeniem tchnie każdy milimetr miłości
nieogarnionej.
Tym tańcem - jak jastrząb w przestworzach wciąż tonę
w noc spadam w dzień wznoszę się taktem w nieznane
trzy - czwarte, rytm prosty - poznania korzonek
Wy... skrzydła zszarpane.