w teatrze absurdu

2. cicho (szept) aj! kiedy

oglądamy prima.balerinę i prima.baleron

a zamążpójście zdradza mężowzięcie

spójrz jak przed sceną kąsa świetnie zapowiadający się krytyk

pewnie wykończy przemowę i wszyscy obsypią go kalafiorami

kalafior ściśle rzecz biorąc jest kwiatem



3. biegnę z kulą Ziemi u nogi

jakbym spadł z księżyca

do najbliższej restaurant zmierz am

pamiętając że nic nie smakuje wyśmiej(nici)ej!

niż przyrządzona poza naszą kuchnią picca

i rogalik maczany w rozpuście

ach całuj mnie całuj po same pachy

uśmiejesz się i ja

tutytam tytutam z to®bą waran-waran



1. a kiedy północ uderza w kurtynę

widzowie od(g)rywają przypadkowe pary

oszczędzając tylko nas troje

ciebie mnie i myśl o powrotach do początków
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie