szpaler

odłoga namoszczonego szpaleru wbija się w nas

buntem kuchennego noża drżeniem ust

bezwzględności zimy

demony znad jeziora liżą rany jadowitością szaleju

okrutna jest jesień tego roku

kiedy nie zauważysz księżyca

konającego na progu

obiecanki cacanki na stole dzikie róże zabawy w chowanego



spod twoich powiek widzę noc polarną

a kiedy głowę składam na łonie mówię: "oto jest zbawienie i droga do ciebie o Pani"



a pajęczyna czasu wplątała mnie w wir zdarzeń których nie rozumiem

nadejście zimy

opowiedz mi bajkę o dziewczynce bez zapałek bez ust bez oczu bez niczego bez nikogo opowiedz o tym że uwierzyć to porzucić nadzieję



a droga wyścielona płatkami róż i wyłupionymi żabimi ślepiami

i kiedy położę swe zimne dłonie na twych policzkach i zliżę łzy zastygające na twarzy

księżyc jak cichy demon absolucji powiesi się w pustym żołądku nieba








/pamięci, inspiracji, wierszom
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie