spacer

weszła w niego kurwą i za-nim się obejrzał

jej już nie było ob(ł)ok

w chmurkach i słoneczka promieniach płynęła

asfaltowa droga po obu jej stronach stał las i stoi

czekając na tarczę odliczającą

od stóp do głowy zachodzącej

w jego ciało

wiek o!



po-miar po nieprzystępność żołdakogezy

wykrwawił się honorem zszarpanej wątroby

szczelnie owiniętej pajęczym baldachimem

tak-że żółć w-darła się do szpiku

i przestał być biorcą

istnienia
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie