rozmowa przy świec ach

wysuwam do ciebie rozpalony język szepcesz

kolacja będzie dziś bogata w błonnik

po czym

będziemy ganiać się po parku

gdzie zardzewiałe poręcze i ja

wiem że udajemy że to nie korozja

więc dolej mi jeszcze kochana grochówki



wyjdziemy przed siebie gdzieś w połowie drogi

rozejdą się po to by znów się połączyć jak

gdy w roztargnieniu poszukując łąki

na której orzech lekko przy-gryźliśmy



pokaż mi piersi które drogowskazem stały się

w nieludzkiej czasoegzystencji

podaj mi dłonie co mnie rozcierały

jak dżina w lampie niespełnionych marzeń
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie