Radosny Ikar
•
Kamiennych sumień lepka gorycz cienia
I ciemne dusze drąży robak smętny,
Tłoczony krzyżem, w krwi płaszczu cierpienia,
Odbiera siły - będąc obojętnym.
W paciorkach myśli znalazł swe schronienie,
Wciąż izoluje twórcze elementy,
A kiedy zbierze, zaciąga do cienia,
Przebija dając ból tak niepojęty...
że nie myślę - już...
Już tylko wspomnień uporządkowanie
Daje mi radość, lecz często tchnie trwogą,
Tak mi niewiele trzeba, to egzystowanie
I wtedy niebo jest moją podłogą...
wznoszę się jak pył i kurz...
Opadam powoli i lekko jak głazik
Po drodze wyrzucam pomysłów mych stal,
Czy jestem bezbronny, wciąż trudno wyrazić,
Gdy korę pnia mózgu tak tnie losu drwal.
Złamane kolano, zwichnięty paznokieć, snu lawa,
Wytarte emocje i z lądowania zabawa
na ostry pal...
I ciemne dusze drąży robak smętny,
Tłoczony krzyżem, w krwi płaszczu cierpienia,
Odbiera siły - będąc obojętnym.
W paciorkach myśli znalazł swe schronienie,
Wciąż izoluje twórcze elementy,
A kiedy zbierze, zaciąga do cienia,
Przebija dając ból tak niepojęty...
że nie myślę - już...
Już tylko wspomnień uporządkowanie
Daje mi radość, lecz często tchnie trwogą,
Tak mi niewiele trzeba, to egzystowanie
I wtedy niebo jest moją podłogą...
wznoszę się jak pył i kurz...
Opadam powoli i lekko jak głazik
Po drodze wyrzucam pomysłów mych stal,
Czy jestem bezbronny, wciąż trudno wyrazić,
Gdy korę pnia mózgu tak tnie losu drwal.
Złamane kolano, zwichnięty paznokieć, snu lawa,
Wytarte emocje i z lądowania zabawa
na ostry pal...