piszę wiersz idealny - niech przyjdą pochlebcy

i proszę się nie bać gdy rozpoczyna - się

od pewnego razu

a wers kolejny z pierwszego nakazu

do samego końca myśli kiedy nie chcę



ideał maluję od wspomnienia wzruszeń

do krwi zbrukanej kiedy raz po starty

staje mi obraz cielesnych po kuszeń

i palców treści zwinnej w przeplataniu kar ty(ch)



piszę gdy słów stu w myśl przy kucnie w kazania(ch)

szzza tan nad modrym tę-ten-tem na raz prze(z)powiada

alfabet po znanych ci rodzi na raz powaga!

obraz pokus zeń płaszcz milknąc za słania



wiersz tak ułożony w ręcz nie potrzebuje

o klasków i skłonów herbu dorastania

który w wymiarze nie klakierowania

sam przepowiada w nic rym roz-pat-ruje
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie