Pierwsza lekcja latania
•
Chcę Ci oddać łańcuch atomów,
patrzysz - w Twych oczach zdumienie,
nie dążę już nawet do życia przełomów,
na twarzy Twej grymas i wstydu płomienie ?
Obnażam się z tego, co serce przykrywa,
tak wiem - to odruch zły...
po chwili świadomość umysłu przybywa
zimno mi...
Wiem, dajesz mi słowa i marne gesty w ekstazie rozmowy
jestem mężczyzną! Ach przecież na pewno Ci przyszło do głowy...
że czegoś pragnę, chcę coś osiągnąć - wzbić się na Olimp...
już mam zamiast skrzydeł - kamienne ręce - chcę lecieć...BOLI !
Odwieczne prawo, uczuć grawitacja,
wzajemne przyciąganie - pragnień Ikaryzacja...
Kamienne ręce w tym locie zadają mi wielkie cierpienie
Lecz zobacz, jak pięknie szybuję, po szlaku za słońca cieniem.
Przemierzam słonecznej drogi najskrytsze, ludzkie pragnienia,
Już widzę, co pominąłem. Och! to nie do wybaczenia.
I wszystko w tak ostrym świetle nabiera nowych wartości,
Wciąż machasz do mnie swą dłonią, coś krzyczysz ?...w imię miłości!
Jest noc...!
patrzysz - w Twych oczach zdumienie,
nie dążę już nawet do życia przełomów,
na twarzy Twej grymas i wstydu płomienie ?
Obnażam się z tego, co serce przykrywa,
tak wiem - to odruch zły...
po chwili świadomość umysłu przybywa
zimno mi...
Wiem, dajesz mi słowa i marne gesty w ekstazie rozmowy
jestem mężczyzną! Ach przecież na pewno Ci przyszło do głowy...
że czegoś pragnę, chcę coś osiągnąć - wzbić się na Olimp...
już mam zamiast skrzydeł - kamienne ręce - chcę lecieć...BOLI !
Odwieczne prawo, uczuć grawitacja,
wzajemne przyciąganie - pragnień Ikaryzacja...
Kamienne ręce w tym locie zadają mi wielkie cierpienie
Lecz zobacz, jak pięknie szybuję, po szlaku za słońca cieniem.
Przemierzam słonecznej drogi najskrytsze, ludzkie pragnienia,
Już widzę, co pominąłem. Och! to nie do wybaczenia.
I wszystko w tak ostrym świetle nabiera nowych wartości,
Wciąż machasz do mnie swą dłonią, coś krzyczysz ?...w imię miłości!
Jest noc...!