pętla
•
padam. światłem roztrzaskanym na śniadej powłoce
spływam w dół, tornado bije wiosłem w taflę,
zachodząc warstwa na warstwę naskokiem
rozcina kamienne zgromadzenie, które ciężkim płaszczem
okrywa wilgoć ziemi, ziemia wilgoć trzyma,
wyciska, filtrując w przestrzeń. atmosfery
ryknęły gromem, świstem w dół opadły
metamorfozą cisną się do gleby, reinkarnacją
dzięki której znów jestem robakiem.
spływam w dół, tornado bije wiosłem w taflę,
zachodząc warstwa na warstwę naskokiem
rozcina kamienne zgromadzenie, które ciężkim płaszczem
okrywa wilgoć ziemi, ziemia wilgoć trzyma,
wyciska, filtrując w przestrzeń. atmosfery
ryknęły gromem, świstem w dół opadły
metamorfozą cisną się do gleby, reinkarnacją
dzięki której znów jestem robakiem.