oko(liczności)

z jednej strony ty po drugiej zapalone spojówki

a między nami tytuł wiersza



żywi się naszą pamięcią



trzymałem w wodzie szmatę

wtenczas biegłaś po ludwika

usuwającego brud bez litości

wybudzony sąsiad przysiągł że

osobno jesteśmy nikim

[lecz razem przesuwaliśmy góry

gruzu i słoneczne promyczki]

(na)raz (dodając) w imieniu kamienicy

sprawdźcie ich liczniki



popsuliśmy

materię i formę

kauczukowym psychosomatyzmem



konsekwentna egoistka

łopatologicznych ideologii

zwana uogólnieniem

zaprosiła nas natenczas rozpraszania

argumentów rozstrzygających



inaczej smakuje podwawelska musztarda i razowiec

zdegustowane na twojej trumnie

radość wycieka

koniec.zna organoleptyka
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie