Nauczyciele

Gdy szeptem tłumisz ciszę poetów rozmaitych,

Gdzie archetypiczne słowo osacza ludzkie zmysły,

Jak sępy żerujące w ludzkości, świat rozmyty

W sylabie - księżyc i słońce mgliste.



Wpajają, wciąż kreują, Twą własną egzystencję,

Tak niezliczonych ścieżek i Milion wciąż powstaje,

Papugi rozkrzyczane, mów do nich eminencje,

Bo tak przystaje.



Purpurą przyodziani do świeżej profanacji

Wręcz klękasz i cicho szepczesz: Ty jesteś moim...

Pęcznieją, rosną w siłę we własnej egzaltacji-

Nikt się nie boi.



Zedrzyjcie przeklęte maski, pokażcie nagie twarze,

W prostocie ukojeni - niech zabrzmią narodziny

I tak, gdy swą prawdziwość już każdy z Was wyważy,

Obmyjcie krwawe skronie, łzą Boskiej Dzieciny.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie