Kolory przeznaczenia

Ostatni etap wędrówki, początek - końców zaczynam,

Już myśli biegną namiętne - nie patrzę - bo nie wytrzymam...

już tęsknię za nimi...



Już dworzec czterech stron świata, widzę to światło zielone

I biegnę zieloną milą, tam czeka TRON i wzburzone...

morze pragnień...



Ten kolor, bardzo mi bliski, dziś zmienia, miesza odcienie:

zielony, to znów czerwony - czekać - czy biec w wyzwolenie?

Kolejne rondo zagadki, huśtawka emocjonalna

Miesza się zło i dobro, choroba nieuleczalna...

nie personifikuj cienia...



On zawsze czarny lub szary, wikłany w pogodzie ducha,

raz cicho szepce w ekstazie, to znów euforią wybucha.



Dziś nieco inny ma odcień - tak nowy, a jednak znany

I często o nim mówiono, pismem zgłębiano arkany...

a on tu był i zakwitał...?
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie