Dziadek

śmiali się że gwoździe bez.sensu wyciąga

z domów ludzkich futryn mu ofiarowanych

prostuje i skrzętnie golgotą dogląda

nie.proporcją czynów stygmatyzowanych



odruchów gdzie normalność zawinięta w kłębek

przemierzenia wojny niewypowiedzianej

przy piecu wszy.stek śmiertelny za.pewne

obrazem fotografią po.żółkłości stanem



mapą dłoni układem między - komorowym

tętniącym radością przeżycia tych czasów

gdzie otwarte rany zabarwiły mowę

domkniętą granitową płytą bez.hałasu



Wy.jaśnie.nie



śmieliście się z gwoździa z futryn ludzkich domów

śmiać wyrazem gestów imaginowanych

teraz w roszczeń sumień nic w niczym nikomu

nie.proporcja wspomnień tuli nie.poznanie
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie