Bez Nazwy

Lekkość stanowczej nierozumnej pochodnej
Unoszę co ranek a wieczorem kończę
Bliskość z daleka choć czekać nie zwlekam
I pora na jedno co drugim się wspiera
Ewentualność niezgubna wzmożona siłą głosu

Coś chwyta normalność za uszy
I znika by pojawić się znów jeszcze raz
Estetycznie śmiejąc się do nas obojga

Krocząc po zmiennej paraboli i skacząc
Łaskocząc pojętność dobrowolnie kwitnąc
Yesterday.. Today.. Tomorrow
Sometimes I feel that you are very close
3
27 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

kuys 14 lat temu
jeden z najlepszych Twoich, nieważne czy będzie tu milion minusów, uniosłeś mnie ponad blok, ponad chmury.
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie