W pogoni.

Uciekałem od mamy ,za dziecinne grzechy,

Z piaskownicy z wiaderkiem ostatniego piasku.

Dla zabawy goniony dla wszystkich pociechy,

Od szkolnych obowiązków,wstającego brzasku.



Od jutra niepewności,z wiedzy i niewiedzy,

By komuś nie szkodzić ,gdym zaszkodził wiele.

Gdy o zmierzchu cmentarni gonili mnie szpiedzy,

Zamiast w drzewach gałęzi, wisiały piszczele.



Uciekałem przed sobą,aby się nie zdradzić,

Że me szczere zapędy są interesowne.

By wyrzuty sumienia uśpić lub wygładzić,

A moją obecnością były zbyt wymowne.



W ciągłej pogoni na swym pieskim strachu,

W szkole,pracy i w życiu,w pogoni-ucieczce.

Na chwilę przystanąwszy chowa głowę w piachu,

Drogami na przełaj,po wygodnej ścieżce.



A gdy ponad czasem uniosę się duchem,

Trudno będzie ciało i ducha pogodzić.

Wówczas ciągłej pogoni przeciwstawię skruchę,

I z czasem ostatecznym nauczę się chodzić.



Na krawędzi wszechświata,w końcu się zatrzymać.

Aby tamtej przestrzeni nie ulec w bezkresie.

Z konieczności ze Stwórcą nie muszę się zżymać,

By nie stały przeszkodą- w moim interesie.



Józef Bieniecki
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie