Tatry-Rysy.
•
Pośród skał jestem,rumowisk z granitu,
W pierzastym Kotle u podnóży Rysów,
Daleko jeszcze do korony szczytów,
Rzeżbionych skalnych po drodze nawisów.
W półcieniu bielą wielkie pola śnieżne,
Żabiego Konia,płytowe urwiska,
Żabią ,Wołową Turnią w oku zbieżne,
Granitu skały u stóp usypiska.
Przez grzędę skalną stromo wciąż do góry,
Szlak zdobią często rzeżbione granity,
Ręką dotykasz potargane chmury,
A ponad nimi niewidoczne szczyty.
Tu prawie w niebie podaruje wzrostem,
Pięknych Kozłowców,Mszaków i Porostem,
W okruchu ziemi powołuje życie,
Skały ozdabia w kwiatowe poszycie.
Trud chętnie złożę u Boga Ołtarza,
Że ludzkie trudy cudami obdarza.
Otulił pięknem, u szczytu granity,
Dając szczodrości obrazem obfitym.
Tu wszelkie ludzkie zbywa wątpliwości,
Głowę pochylam dla Jego Wielkości.
W powiewie wiatru rozpalone skronie,
Koję widokiem,cieszą w każdej stronie,
I setka szczytów sobie niepodobne,
Utkane chmurką,zwiewne i urodne,
Dotknięte Ręką Boskiego Rzeżbiarza,
Piękno pomnaża, ale nie powtarza.
W dole jeziora na niby uspane,
W moc atramentu nocą opisane,
Jedne błyskają odbitym promieniem,
Inne ponure-oplecione cieniem.
Szczyty topione w ponurym jeziorze,
Progi obmywa mu w wielkiej pokorze.
Bogactwem rzeżby spadają ku dołu,
Inne podnoszą ku górze,po społu.
By opaść w czeluść przelotnym upłazem,
I spocząć u stóp,granitowym głazem.
Strome urwiska ,gdzie skał potępieńce,
Bez wyjść odcięte-układają wieńce.
W ciemności otchłań,w ciemności wtopiona,
W wieczystej czerni dusza potępiona.
Turniami wznoszą,spadają w doliny,
Tworzą skaliste zwały,rozpadliny,
Skaliste półki,kryte baldachimu dachem,
Skały- przepaście oblewając strachem.
W rajskim obrazie jedno wielkie morze,
Niebo wszechświata w turkusa kolorze,
Po którym słońce nieba promieniami,
Piękno oświetla,podkreśla cieniami.
Józef Bieniecki
W pierzastym Kotle u podnóży Rysów,
Daleko jeszcze do korony szczytów,
Rzeżbionych skalnych po drodze nawisów.
W półcieniu bielą wielkie pola śnieżne,
Żabiego Konia,płytowe urwiska,
Żabią ,Wołową Turnią w oku zbieżne,
Granitu skały u stóp usypiska.
Przez grzędę skalną stromo wciąż do góry,
Szlak zdobią często rzeżbione granity,
Ręką dotykasz potargane chmury,
A ponad nimi niewidoczne szczyty.
Tu prawie w niebie podaruje wzrostem,
Pięknych Kozłowców,Mszaków i Porostem,
W okruchu ziemi powołuje życie,
Skały ozdabia w kwiatowe poszycie.
Trud chętnie złożę u Boga Ołtarza,
Że ludzkie trudy cudami obdarza.
Otulił pięknem, u szczytu granity,
Dając szczodrości obrazem obfitym.
Tu wszelkie ludzkie zbywa wątpliwości,
Głowę pochylam dla Jego Wielkości.
W powiewie wiatru rozpalone skronie,
Koję widokiem,cieszą w każdej stronie,
I setka szczytów sobie niepodobne,
Utkane chmurką,zwiewne i urodne,
Dotknięte Ręką Boskiego Rzeżbiarza,
Piękno pomnaża, ale nie powtarza.
W dole jeziora na niby uspane,
W moc atramentu nocą opisane,
Jedne błyskają odbitym promieniem,
Inne ponure-oplecione cieniem.
Szczyty topione w ponurym jeziorze,
Progi obmywa mu w wielkiej pokorze.
Bogactwem rzeżby spadają ku dołu,
Inne podnoszą ku górze,po społu.
By opaść w czeluść przelotnym upłazem,
I spocząć u stóp,granitowym głazem.
Strome urwiska ,gdzie skał potępieńce,
Bez wyjść odcięte-układają wieńce.
W ciemności otchłań,w ciemności wtopiona,
W wieczystej czerni dusza potępiona.
Turniami wznoszą,spadają w doliny,
Tworzą skaliste zwały,rozpadliny,
Skaliste półki,kryte baldachimu dachem,
Skały- przepaście oblewając strachem.
W rajskim obrazie jedno wielkie morze,
Niebo wszechświata w turkusa kolorze,
Po którym słońce nieba promieniami,
Piękno oświetla,podkreśla cieniami.
Józef Bieniecki