Miedza.

Miedzą dzielę jak strzelił,

Lub wzdłuż brzegu strumyka.

Wężem lasu na skraju,

Między polem przemykam.



Dzielę-czasem poróżnię,

Gdy uczciwość uśpiona.

Lub z koryta wyleje,

Wodą -rzeka szalona.



Będąc kością niezgody,

W winnych staję rzędzie,

Nad mym losem dumają,

Maści różnej sędzie.



Spełniam niecne zadania,

Kiedy w drzewie na miedzy,

W liściach ptasi myśliwi,

Siedzą-cisi szpiedzy.



Drzemie zając zmęczony,

Przed psią chowa się sforą.

To chwastami porasta,

Pola staje się zmorą.



W zbożu miedza wysoka,

Dwóch kochanków ukrywa.

Polnym makiem porosła.

I lipcowa pokrzywa.



Józef Bieniecki
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie