Dwór-Dziękuję, że jestem Polakiem.

Któż Polaka zrozumie, dwóch przeciwnych ludzi,

Mieszka tworząc harmonię, w potrzebie się budzi,

Zaściankowość idącą w parze ze światowością,

Miłowanie podróży, świata ciekawością,

Ona nie przysłania nigdy własnej ziemi,

Zawsze ją kocha, chwali przed wszystkimi.



Zachwycają zabytki Włoch i państw ościennych,

Dumano o przeszłościach, wiecznych i niezmiennych,

Starożytnych budowlach, Polski średniowiecznej,

I współczesnej technice, w życiu użytecznej.

Przykład tych zainteresowań w sztychach starodawnych,

W twórczości literackiej, naszych twórców sławnych,

Opiewał zawsze piękno, na równi z wszystkimi,

Ukłon Stwórcy składając z hołdami twórczymi.



Religijność nasza w głębokich korzeniach,

Tolerancyjna była, nie kładła się w cieniach,

Na inaczej wierzących. Różnowierców otoczą opieką,

Prawną, jeśli byli lojalni, przyświecała wiekom.

Umiłowanie polskości, tradycji, zadry nie tworzyła,

Nawet i z wrogami przyjaźnie mnożyła.

Tak było z Tatarami, Niemcem, Ormianami,

Wziętych w walce, w niewolę lub przesiedleńcami,

W kolejnych pokoleniach legł polonizacji,

Zostawił religię, język, swojej nacji.



Różne zatem kultury w formie przenikania,

Były nowych zaczątkiem dzieł, ich powstawania.

Jak Ołtarz Wita Stwosza, z pochodzenia Niemca,

Jan Matejko - Czech, Pol Wincenty - austryjak, poezji

poświęca.



Swojej nowej Ojczyźnie, tu wolność, schronienie,

Dla wielu jakby dało powtórne wcielenie.

Z wdzięczności dla Narodu, Polski zalet wielu,

W ciężkich czasach wojennych dała bohaterów.

Swoje życie i twórczość Polsce zostawiali,

Następnymi wiekami wdzięczność powtarzali.



Nasi rodzimi twórcy winni im nie byli,

I w ościennych kulturach twórczość zostawili,

Tak było z Mickiewiczem, Moniuszko, Słowacki i inni.

Byli w obu ojczyznach twórczością uczynni.



Przykazanie Boże, to była rzecz święta.

Wolność, niezależność, historia pamięta.

Miłowana szczególnie nad majętność, życie,

Sama w sobie celem, dowodzi niezbicie,

Jako wartość nadrzędna. Źli zwali prywatą,

Niech Pan Bóg osądzi, później odda katom.



Najazdami zagrożon, rzadko zamieszkały,

Pomoce sąsiedzkie rzadkością bywały.

Często bardzo spóźniona, z racji odległości,

Albo nawet zatargów, innych zależności.

Każdy liczył na siebie. Mówiąc o swobodzie,

"Szlachcic na zagrodzie, równy wojewodzie"



Była wielka pogarda narzucanej woli,

Polak siebie nie widział w niewolnika roli.

Świadczą o tym powstania i konfederacja,

Insurekcja Kościuszki, Wielka Emigracja,

Legiony, Powstania Listopadowe i Styczniowe,

Powstanie Warszawskie, bunty narodowe.

Poświęcano rodziny i całe fortuny,

Na nic konfiskaty; zsyłki i trybuny.

Zawsze z dumną pogardą traktowano wrogą,

Puki Kraj nie opuszcza ostatnia ich noga.

Fakt ten wzrastał w "prywacie".



Choć Polak życie kocha, nim się zachłystuje,

Lekceważy śmierć zawsze, życiem nie handluje.

Znów dwie różne skrajności, bo taka potrzeba,

Kochać, żyć pełnią, dla Boga i chleba,

Stanąć w obronie granic, własnego majątku,

Przed chciwym sąsiadem, stawał, bez wyjątku.

Wojen zaborczych w Polsce wogóle nie znano,

Pewnie temu, że wolność nad życie kochano.



Znana wszystkim brawura, nie wynik głupoty,

Mała siła obronna, by nie nieść sromoty.

Oto była dewiza. Przed wrogiem potężnym,

Stawał o wiele słabszy, a odważny, mężny,

Niósł wysoko sztandary zwycięstwa i wiary,

I nie zawsze szły w parze liczebne ofiary.

Tak było pod Kircholmem, gdy Polaków wola,

Było roznieść, trzykrotne zastępy Karola.





Ten, że sam Chodkiewicz w Parnawie zwycięża,

Kilkakrotnie słabszy, chwałę niósł oręża.

Pod Kłuszynem zwycięstwo odnosi Żółkiewski,

Dziesiątki przez wieki, pod Wiedniem Sobieski,

Garstka szwoleżerów w wąwóz Samossiery,

I na Monte Casino polskie tylariery,

Niezliczone zwycięstwa, odwagą, brawurą,

Polskiego stawia żołnierza, nad innymi górą.

Ci żołnierze - rycerze, z pól mazowieckich,

Podleskich, litewskich, małopolskich, podolskich,

Cieszyli się pokojem, kiedy była pora,

Stanąć zbrojnym ramieniem, gdy zaś wojny zmora,

Ich obyczaj, wiara, zajęcia, z nich się wywodzimy,

Przez następne wieki niechaj się szczycimy.

Warto o tym dziś wiedzieć, gdy potworne kłamstwa,

Obłudną skrobie historię, powielając draństwa.



Dom polski wrósł w tradycję, oddychał przez wieki,

Gdyby nie ona, przepadłby kaleki.

Z szacunkiem dla tradycji, żył ciągle przeszłością,

Nie przeszkadzało wkraczać w świat z nowoczesnością.

Choć przez wieki tradycja była budowana,

Na równi z nowoczesną była traktowana,

Bogacono tradycję, gdyż jej fundamenta,

Stały na skale, była wiarą świętą.

Mogły unieść ciężary gdyż filary miały,

Wszystkie pokolenia wiecznie budowały.

Nowe zatem techniki przyjmowano zgodnie,

Szczególnie w rolnictwie. W ciemności pochodnie.



We kulturze duchowej, odstępstwa nie było,

Hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna", odwiecznie sprawdziło.

Wychowano młodzież, według tego hasła,

I do czasów komuny ich wartość nie gasła.

Było świętym wyznaniem idących do boju,

W chwilach przerwy wojennej, i chwili pokoju,

Chowani w tej dewizie, byli jak Orlęta,

Na wzór Dzieci Lwowskich. Dla nich ziemia święta,

Była wtedy gdy wolna, nie profanowana,

Na takiej żyć nie mogli. Bo legła skonana.

Wznosząc hasła wolności, ku niebu wysoko,

Płynęły w skrzydłach orłów, ku Stwórcy obłokom.

A tym tu na ziemi przynosiła chlubę,

I do czasów następnych oddalała zgubę.



Dwór rolę swą wypełnił, był dobrym Aniołem,

Przez wieki wypełniając z uporem, mozołem.

Pokładane nadzieje, wielki obowiązek,

W patriotyźmie mając i we wierze związek.

Było można otrzymać pomoc przed przednówkiem,

Radą, leki, czasem pieniężną gotówkę.



Powstańcy wszystkich powstań znając tą tradycję,

Korzysta z gościny, albo na banicję,

A, że gości tradycją było w nim przyjmować,

To i zbiegów,skazańców było łatwiej chować.

Ukrywać wśród przyjezdnych, służby i rodziny,

Zażywać uznania, przyjaźni, gościny.



Dwór polski był też kuźnią, a ze stali nie kuto,

Kuźnią polskiego ducha, jedyną redutą,

W całej okolicy. W rzadkich szkołach uczono

w rosyjskim języku,

Tu we dworze, uczono po polsku, po cichu.

Czy to w czasie zaborów, w czasie okupacji,

Niemieckiej i rosyjskiej, kształcono dla polaków racji.

Właśnie w czasie zaborów by jedność zachować,

Świadomość narodową, starano studiować,

Jezyka polskiego i matematyki.

By zaborców planowe pokrzyżować szyki.

Tak jak w zrywach powstańczych, tu ducha leczono,

Naukę wiodąc ofiarną - pro publico bono.



Socjalistyczny system, kto go zwać tak raczył,

Ten wiekowy porządek na kłamstwie wypaczył,

Wyolbrzymiał potknięcia, strony negatywne,

Będąc w większości, niszczył pozytywne.

Chociaż ogrom zepsucia, fałszu i obłudy,

Przyniósł szkody - ten ustrój ułłudy,

Legł w śmietniku historii, a prawda dojrzewa,

Wielkością tamtych czasów, dzisiejszą przyćmiewa.



Przejdą burze i deszcze, nawałnice jeszcze.

Chociaż niosły i znaki, przeżycia złowieszcze.

Przyjdzie wiosny poranek, rześki no i ckliwy,

Aby osiąść na stałe- tu na polskie niwy.



Józef Bieniecki
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie