odeszła nagle
wraz z początkiem jesieni
ubrana w zmartwień cień i zachwytu blask
nastały smutek i bezsens i żal
nie widać sińców ni otarć ni ran
i tylko czasem nie do wytrzymania
nie wiedzieć skąd i dlaczego ten ból
jakby z serca konającej nadziei
odeszła miłość
piękniejsza od marzenia
ubrana w zmartwień cień i zachwytu blask
nastały smutek i bezsens i żal
nie widać sińców ni otarć ni ran
i tylko czasem nie do wytrzymania
nie wiedzieć skąd i dlaczego ten ból
jakby z serca konającej nadziei
odeszła miłość
piękniejsza od marzenia