bezsenna wietrzność

Egzystencjalne
wierzgam się nocą rozkopuję rany
patrzę z nadzieją na tarcze zegarów
że jeszcze zdążę
rowy zasypać poobalać mury
z gruzów na powrót uformować góry
nim wstanie słońce

pośród połonin cieniste doliny
wypełniam wodą jak kryształ przejrzystą
lustrem dla nieba
a kiedy skończę pośród oczekiwań
na brzegu lasu drzew com je wysadził
rozpalę ogień
udam się w podróż ku światłu w tunelu
w poszukiwaniu sensu poszukiwań

będąc znów w łonie drżący całkiem nagi
ze wstydem w myślach na twarzy i w dłoniach
zaczerpnę do dna i krztusząc się sensem...

tymczasem zegar po raz szósty bije
zresetowany myślą po co żyję czekam na więcej
2
41 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 4 lata temu
podoba mi sie - coraz bardziej ... :p
leopard 2 4 lata temu
doceniam Twoje poświęcenie... kolorowa*
ryty 4 lata temu
luksus... - dziękuję.
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie