Czarna Pani

O śmierci
Już mnie otchłań czarna woła,
Już swe szpony do mnie zbliża,
Ja się boję jej okrutnie,
Ona we nie ślepia wbija.

Jest koszmarna, przeraźliwa,
Mruga do mnie jednym okiem,
Brudna jest i obrzydliwa
Idzie bardzo wolnym krokiem.

Śmieje się gdy widzi płacz,
Mój strach siłę daje jej,
Głowę przechyla w prawy bok,
Lecz głowa cała kręci się.

Słychać przeraźliwy krzyk,
Spod jej sukni wyłania się,
Małe dziecię bez dwóch rąk,
Ono przerażone jest.

Czarna Pani jest tuż tuż,
Chwyta mnie i ciska w kąt,
Duszę mą chce zabrać mi,
Ja nie umiem bronić się.

I tak już po chwili tej,
Opadam na ziemię bez sił,
Jestem cała w mazi złej,
Wokół mnie jest pełno mgły.

Utknęłam na zawsze już,
Czuję to w kościach swych,
Czarnej nie ma tu,
Pozostał po niej krzyk.

Słychać go z każdych stron,
Mój strach zostanie tu,
Przegrałam, poddałam się,
A więc to koniec już.
2
21 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 5 lat temu
zboże... jakie owo zmysłowe :)))
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie