Zbity jak pies
Znowu zostałem zbity jak pies
Co do nieprzytomności kocha swego pana
Miłością bezwarunkową i prostą
Która nie pyta się dlaczego / po co
Która oczami proszącymi patrzy
Która ufa w spojrzeniu uczciwym
I ruchem ogona zdradza swe uczucia
Sponiewierany i skulony w progu
Leżę i czekam na kolejne kopnięcie
Wyję z bólu ale wciąż oczami
Brązowymi i ufnymi pragnę
Aby pan choć przez chwilę spojrzał na mą postać
Niech kopnie mnie chociaż trochę
Niech sponiewiera takie jego prawo
To lepsze od obojętności
Co do nieprzytomności kocha swego pana
Miłością bezwarunkową i prostą
Która nie pyta się dlaczego / po co
Która oczami proszącymi patrzy
Która ufa w spojrzeniu uczciwym
I ruchem ogona zdradza swe uczucia
Sponiewierany i skulony w progu
Leżę i czekam na kolejne kopnięcie
Wyję z bólu ale wciąż oczami
Brązowymi i ufnymi pragnę
Aby pan choć przez chwilę spojrzał na mą postać
Niech kopnie mnie chociaż trochę
Niech sponiewiera takie jego prawo
To lepsze od obojętności