Zbity jak pies

Egzystencjalne
Znowu zostałem zbity jak pies
Co do nieprzytomności kocha swego pana
Miłością bezwarunkową i prostą
Która nie pyta się dlaczego / po co
Która oczami proszącymi patrzy
Która ufa w spojrzeniu uczciwym
I ruchem ogona zdradza swe uczucia
Sponiewierany i skulony w progu
Leżę i czekam na kolejne kopnięcie
Wyję z bólu ale wciąż oczami
Brązowymi i ufnymi pragnę
Aby pan choć przez chwilę spojrzał na mą postać
Niech kopnie mnie chociaż trochę
Niech sponiewiera takie jego prawo
To lepsze od obojętności
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie