...w jesiennej krasie...

gdy idę leśnym duktem
pod baldachimem złotozielonych brzóz
jesienią oddycham skalą jej dźwięków
czując ciepło kominka w blasku słońca
ogień rozpalający alabastrem cieni

chodząc po chruście,trzask gałęzi
jest jak niepotrzebne nieszczęście
z domniemanej winy odcięcia rąk
przetkane wrzosowym pocałunkiem
cudownego przetrwania źródła harmonijnego

w życiu, co zwie się merytoryką
prawdę nie zawsze ukaże na ogień w oczach
co było złamaniem słowa ukrytych zamiarów
a co wartością krótkowzroczności...
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie